Fajnie
Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tak beznadziejny dzień.
Lekcje zaczęłam o 10:15 jak to we wtorki, na niemieckim nie wiedziałam w ogóle co się dzieje, rysowałam kółka pomarańczową kredką i byłam spokojna.
Na matematyce ( klasa zaczęła cosinusy, sinusy i inne pierdolamento ) gadałam z moją wychowawczynią o majówce. Nic nadzwyczajnego. Przez cały dzień czułam lęk i smutek. Po południu tata odwiózł mnie na terapię której nigdy nie lubiłam ( nie ufam terapeutom i mam schizę że wykorzystają wiedzę o mnie do złych rzeczy ) jednak ta była mi naprawdę pomocna. Wyszłam z dobrym humorem, teraz tylko do lekarza. Poradnia psychiatryczna do której jeżdżę nie jest daleko od miejsca terapii.
I tutaj wszystko tak naprawdę się zaczyna. Tata oczywiście poskarżył się że mniej jem i wymiotuję po posiłkach. Zaczęło się kazanie jakie to niebezpieczne itd.
Ok, przyznaję się, wymiotuję,ale nie widzę w tym problemu. Czuję się lepiej sama ze sobą, czuję się czysta w środku. Pozwala mi to mieć nad czymś kontrolę. Kiedyś walczyłam z bulimią ale to było, minęło i tyle w temacie.
Stwierdziła więc że mam objawy bulimii co mega mnie podkurwiło. Kocham tę kobietę no ale, kurwa...
Przepisała mi większą dawkę leków które biorę i wróciłam do hostelu.
Na stacji opierdoliłam jeszcze hot-doga z czym jest mi bardzo źle.
Po społeczności dostałam silnych ataków paniki, dręczyły mnie flashbacki.
Współlokatorki poradziły mi abym pojechała do szpitala, ale przecież zostało bardzo mało czasu do końca roku, a ja muszę pozaliczać wszystko.
Dostałam informację że jestem irytująca. Miesza mi się w głowie, nie wiem co jest naprawdę a co jest wytworem mojego umysłu, po prostu się w tym gubię.
Wydaje mi się że kiedyś pisałam o tym że czasem czuję się jak pięcioletnia dziewczynka sama w wielkim świecie, porzucona przez matkę. Zawieszam się. Trzeba wtedy mówić do mnie jak do dziecka. Mówić co aktualnie robię i co mam zrobić. Czy mam wejść do pokoju czy nie ? Czy mam zamknąć drzwi ? Mam usiąść ? Stać ? Powinnam jakoś zareagować ?
Uczę się wtedy nawet właściwej intonacji słów, np. fajnie.
Przez pół godziny próbowałam powiedzieć poprawne "fajnie".
Wolę nie myśleć co ludzie o mnie mówią. Czy moja przyjaciółka mnie zostawi ?
Zobaczyła jak bardzo mi odpierdala. Czuję się jak śmieć.
Kurwa te posty robią się coraz gorsze. Ale mówię tutaj szczerze. Nie boję się pisać. Czuję się tutaj wolna. Mogę to wyrzucić i nic więcej nie tłumaczyć.
Pozdrawiam moją współlokatorkę Nadzieję i Jorgę też ( tak mają na imię xd )
I wstawiam wam piosenkę która właśnie z nimi mi się kojarzy. Bez nich nie dałabym sobie w ogóle rady, więc dziękuję wam z całego serduszka.
A piosenkę polecam. Oryginał należy do Davida, który bardzo mnie inspiruje.
Jessica Lange - Life on Mars (AHS)
Lekcje zaczęłam o 10:15 jak to we wtorki, na niemieckim nie wiedziałam w ogóle co się dzieje, rysowałam kółka pomarańczową kredką i byłam spokojna.
Na matematyce ( klasa zaczęła cosinusy, sinusy i inne pierdolamento ) gadałam z moją wychowawczynią o majówce. Nic nadzwyczajnego. Przez cały dzień czułam lęk i smutek. Po południu tata odwiózł mnie na terapię której nigdy nie lubiłam ( nie ufam terapeutom i mam schizę że wykorzystają wiedzę o mnie do złych rzeczy ) jednak ta była mi naprawdę pomocna. Wyszłam z dobrym humorem, teraz tylko do lekarza. Poradnia psychiatryczna do której jeżdżę nie jest daleko od miejsca terapii.
I tutaj wszystko tak naprawdę się zaczyna. Tata oczywiście poskarżył się że mniej jem i wymiotuję po posiłkach. Zaczęło się kazanie jakie to niebezpieczne itd.
Ok, przyznaję się, wymiotuję,ale nie widzę w tym problemu. Czuję się lepiej sama ze sobą, czuję się czysta w środku. Pozwala mi to mieć nad czymś kontrolę. Kiedyś walczyłam z bulimią ale to było, minęło i tyle w temacie.
Stwierdziła więc że mam objawy bulimii co mega mnie podkurwiło. Kocham tę kobietę no ale, kurwa...
Przepisała mi większą dawkę leków które biorę i wróciłam do hostelu.
Na stacji opierdoliłam jeszcze hot-doga z czym jest mi bardzo źle.
Po społeczności dostałam silnych ataków paniki, dręczyły mnie flashbacki.
Współlokatorki poradziły mi abym pojechała do szpitala, ale przecież zostało bardzo mało czasu do końca roku, a ja muszę pozaliczać wszystko.
Dostałam informację że jestem irytująca. Miesza mi się w głowie, nie wiem co jest naprawdę a co jest wytworem mojego umysłu, po prostu się w tym gubię.
Wydaje mi się że kiedyś pisałam o tym że czasem czuję się jak pięcioletnia dziewczynka sama w wielkim świecie, porzucona przez matkę. Zawieszam się. Trzeba wtedy mówić do mnie jak do dziecka. Mówić co aktualnie robię i co mam zrobić. Czy mam wejść do pokoju czy nie ? Czy mam zamknąć drzwi ? Mam usiąść ? Stać ? Powinnam jakoś zareagować ?
Uczę się wtedy nawet właściwej intonacji słów, np. fajnie.
Przez pół godziny próbowałam powiedzieć poprawne "fajnie".
Wolę nie myśleć co ludzie o mnie mówią. Czy moja przyjaciółka mnie zostawi ?
Zobaczyła jak bardzo mi odpierdala. Czuję się jak śmieć.
Kurwa te posty robią się coraz gorsze. Ale mówię tutaj szczerze. Nie boję się pisać. Czuję się tutaj wolna. Mogę to wyrzucić i nic więcej nie tłumaczyć.
Pozdrawiam moją współlokatorkę Nadzieję i Jorgę też ( tak mają na imię xd )
I wstawiam wam piosenkę która właśnie z nimi mi się kojarzy. Bez nich nie dałabym sobie w ogóle rady, więc dziękuję wam z całego serduszka.
A piosenkę polecam. Oryginał należy do Davida, który bardzo mnie inspiruje.
Jessica Lange - Life on Mars (AHS)

54 yr old Executive Secretary Dolph Dilger, hailing from Clifford enjoys watching movies like Analyze This and Sports. Took a trip to Barcelona and drives a Mercedes-Benz 540K Spezial Roadster. pomocne strony
OdpowiedzUsuń