Stop

Znowu byłam w szpitalu. W październiku 2016.
Stany depresyjne są coraz silniejsze.
Jest źle. Zwłaszcza teraz.
Przeżyłam z moją ukochaną rok i trzy dni, a potem... doznała wypadku.
Jest teraz w śpiączce. Nie radziłam sobie z tym. Teraz codziennie przeżywam to samo.
Budzę się i zasypiam bez niej. Nie wiem czy będzie mnie poznawała. Nie wiem czy będzie mówiła. To już prawie dwa miesiące. Krzyczałam, płakałam, a nawet się śmiałam. Autoagresja w różnych formach. Nie chcę, nie chcę o tym pisać. To nie jest post o tym. Ale o czym właściwie ? Nie wiem.
Nie mam pojęcia. Chyba po prostu chciałam coś napisać, musiałam.

Nie dałabym rady gdyby nie moja przyjaciółka. Wyciąga mnie ze stanów depresji.
Śmieję się, wygłupiam. Ale ona widzi jak cierpię. Zaproponuję jej aby też tutaj czasem pisała.
Nie wiem jednak jak to z tym będzie.

Nie jest dobrze. Nie jest. Jest źle. Źle. Bardzo.

Chcę prosić was o pomoc. Nigdy was nie prosiłam, nawet nie wiem czy ktoś to jeszcze czyta.
Ale jeśli tak... Chcę ją odzyskać, jest całym moim światem.
Przesyłam wam linka do strony gdzie możecie wpłacić chociaż 10 złotych.

https://pomagam.pl/obudzmy-Karolinke

Planuję sprzedawać łapacze snów i pieniądze przeznaczać dla Karo.
Więc gdyby ktoś chciał to proszę składać zamówienia na stronie " Depressed Muffin " na fb.
Może wrzucę tam niedługo zdjęcia tych łapaczy. Nie wiem. Nie wiem co robię. Wybaczcie mi to wszystko.

I tym oto sposobem ten post zamienił się w prośbę o pomoc finansową.
Nigdy bym tego nie zrobiła. Ale teraz muszę.

Założyłam kolejnego bloga którego dzisiaj usunęłam. Ale wstawię wam post który napisałam dwa dni po wypadku.

"  Kiedy wszystko się zatrzymuje.

Cały świat zwalnia.
Chcesz krzyczeć, płakać... czujesz jakbyś spadała, nagle, dynamicznie.Nie możesz wydusić słowa, nie jesteś w stanie powiedzieć nic co byłoby sensowne.

O wypadku dowiedziałam się 19 marca, parę dni po rocznicy naszego związku. Nie odbierała ode mnie telefonów, włączała się poczta głosowa. Martwiłam się, dzień wcześniej pojechała do chorej babci. Była bardzo zdenerwowana.Zadzwoniłam więc do jej matki, nie spodziewałam się że usłyszę coś takiego.Słyszałam tylko poszczególne słowa.

Wypadek.
Oiom.
Bardzo ciężki stan.
Śpiączka.
Operacja.
Mózg.
I najgorsze co można usłyszeć "nic nie wiadomo, trzeba czekać".
Wieczorem dowiedziałam się że badanie tomograficzne wyszło lepiej niż poprzednie.Od tamtego czasu nie wiem nic. Żadnych informacji. Cisza. Wiem że nie mogę tam wejść.
Nie robię nic prócz spania, gapienia się w pierdoloną ścianę i płakania na zmianę. "

 I to chyba na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy dzień.
Piszcie do mnie na stronie. Piszcie komentarze. Whatever.  Chcę widzieć że jesteście.




Komentarze

Popularne posty