Powroty #2
Znów.
Po raz kolejny...wraca.
Tak, zgadliście. Życie mi się rozpierdala :)
Yoko znów zniszczyła to co najważniejsze.
Tak ! Będę się teraz nad sobą użalać, pokażę wszystkim jak żałosna jestem. Przecież za trudno jest żyć w normalności, musiała zrobić jedno wielkie JEB. I będzie przepraszać was setny raz, za opóźnienie, za cokolwiek. Jest tak chujowa że boi się mówić w pierwszej osobie. Sama. Jest sama.
Nie ma już zupełnie nikogo. Karolina jej nie pamięta po wypadku...po roku związku. Wspaniałego związku, dzięki któremu uwierzyła że może być szczęśliwa.
Najważniejsze osoby odchodzą.
A ona ? Nie płacze. Nie ma siły. Po miesiącu ogarnięcia z jedzeniem, znów dąży do perfekcji. Uda jej się. Wierzę w to. Tyle osiągnie.
Ja nie wiem. Ona nie wie.
Nic. Leży z telefonem w ręce i zasypia pisząc tego zasranego posta. To zabawne.
Było naprawdę super, mimo trudności, wielkich trudności. Pyk, wystarczy ziarnko.
Głosy szepczą, i jak na szepty są bardzo głośne. Nawet do końca nie wiadomo czego chcą, co mówią. Jedzenie zaśmieca. Tłusta krowa.


Komentarze
Prześlij komentarz